Loading...
DzieckoMama

KIEDY BĘDĘ MIEĆ DRUGIE DZIECKO? Odpowiadam.

Ciąża – najwspanialszy okres w życiu. Wiem, wiem – dla mnie. Nie każda matka tak myśli. Wielka radość w momencie odczytania wyniku testu. Ogromna miłość do jeszcze nienarodzonego dziecka. Pierwsze kopnięcia. Cud życia, który był we mnie. Przeszłam ten czas niemal bezboleśnie.
Ciąża to nie choroba, nie dla mnie. Aktywność w tym czasie miała dla mnie duże znaczenie.

Poród. Chciałam siłami natury, powstały komplikacje. Ogromne obawy, co będzie. Wielki ból po cesarskim cięciu. Nie mogłam się przekręcić z boku na bok, a chciałam wstać do Karolka. Tak kilka dni.


Szczęśliwy powrót do domu, początek prawdziwego życia, nieprzespane noce. Brak czasu dla siebie. Płacz, kiedy Karolek cały dzień nie chciał oderwać się od piersi. Pierwsze pół roku było najgorsze. Brak możliwości realizowania swoich ambicji, nawet na czytanie książek nie miałam czasu. Później już z górki. Teraz jest super.


Pozornie Karolek nie sprawiał nam dużych problemów, nie ulewało mu się, nie miał kolki, nie chorował. A jednak nie było lekko. Mimo to z każdym dniem kocham go coraz bardziej. Nowe umiejętności, duma. Najwspanialej brzmiące z jego ust słowo „mama”. Trzeba to przeżyć. No właśnie, przeżyć raz, czy więcej? Krąży teraz w sieci taki obrazek, co słyszą rodzice jednego dziecka – kiedy drugie? Odpowiadam wszystkim – nie wiem.


Instynkt macierzyński to coś szczególnego. Raz czuję mocno, że już bym chciała drugie, innym razem – nie chcę już w ogóle. Może przyjdzie ten właściwy moment, może nie, nic na siłę.


Sama nie wiem, jak to przeogromna jest siła, że kobieta odczuwa chęć posiadania drugiego dziecka, mimo że jeszcze niedawno namęczyła się z pierwszym. Tak – namęczyła! Wychowanie dziecka to nie sielanka. Siła ta jest duża na przykład wtedy, kiedy słyszę, że jakaś kolejna znajoma zaszła w ciążę. Wtedy jest pragnienie, żeby przeżyć to jeszcze raz. Ale za kilka dni odzywa się głos „no przecież na ciąży się nie skończy”. Siła ta wzrasta jeszcze bardziej, kiedy Karolek okazuje bezwarunkową miłość. Gdybym miała taką miłość jeszcze od drugiego dziecka, to już byłby nieopisany ogrom pozytywnych emocji. Ale … też ogrom obaw, odpowiedzialności, jeszcze mniej czasu.


Miesiąc przed powrotem do pracy. Największa chęć posiadania drugiego dziecka. I myśli. Czy już, czy jeszcze poczekać.


Powrót do pracy. Odetchnięcie (jakbym wyszła z domu rano w piękny wiosenny poranek i wdychała mocno świeże pachnące zielenią powietrze). Jednak nie chcę teraz. Chcę się spotykać z ludźmi, zrobić coś dla własnego rozwoju. Mama niezłą pracę.


Weekendowe spotkanie ze znajomymi. Propozycja kolegi, żebyśmy w maju wystartowali amatorsko w jakichś zawodach. Chcę biegać. Lubię to. Ciąża i pierwsze trzy miesiące po porodzie mi to odebrały na długi czas. Co mi jeszcze odebrały? – czas na naukę. Chcę skończyć studia.


Tak jak nie ma odpowiedniego czasu na pierwsze dziecko, tak nie ma go też na drugie. Myślisz o tym, zastanawiasz się, aż w końcu przychodzi odpowiedni moment. Możesz zwlekać, bo zawsze znajdziesz wymówkę, że teraz musisz to, a później tamto. Może Ci się wydawać, że nie chcesz, ale jak podasz się sile instynktu, to nagle zmienisz myślenie. W pełni świadomy wybór jest trudny.


Odpowiadam jeszcze raz – nie wiem. Nie wiem kiedy, i nie wiem czy w ogóle. I błagam, nie pytajcie już więcej.


I jeszcze jedno – nie bierz do siebie dobrych rad, typu “lepiej od razu, bo będzie mniejsza różnica wieku, bo i tak siedzisz w pieluchach”, albo “poczekaj kilka lat, pierwsze będzie odchowane”. Kolejne dziecko to Twój wybór. Nikt za Ciebie go nie wychowa.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *