Loading...
DzieckoOpinie

CIECHOCINEK OKIEM KAROLKA (Z PRZYMRUŻENIEM OKA ;))

Nie zauważylibyśmy dużej ilości stokrotek. Bez Karolka wycieczka nie byłaby tak odkrywcza. Przecież to właśnie dziecko potrafi zauważyć szczegóły, których nie widzą dorośli. Karolkowi pobyt w Ciechocinku zdecydowanie przypadł do gustu. Gdy siedział w wózku, udawał zmęczonego. Gdy z niego wychodził, nabierał mocy i podziwiał każdy zakątek. Nie przeszkadzała mu spora ilość starszych ludzi (gdyby nie ich okulary, mogłoby być inaczej). Większość czasu spędziliśmy na świeżym powietrzu. Niektóre z chwil udało mi się uchwycić, ale było to bardzo trudne. Karolek przemieszczał się z prędkością światła. Nie dziwię się, byliśmy tam tylko 4 dni. Musiał jak najwięcej zobaczyć.


Nawet Ciechocińskie traktory potrafią być niezwykłe. Przypomniał mi się dowcip. Co robi traktor u fryzjera? Warkocze. Ten akurat stał w centrum miasta i czekał na zachwyt Karolka.

 



W co jak w co, ale w żywe żaby to chyba Ciechocinek jest ubogi, bo ani jednej nie widzieliśmy. Musieliśmy to Karolkowi zrekompensować.

 



Plac zabaw na szczęście się znalazł.


Obietnice dotyczące dużej ilości fontann też udało nam się spełnić. “Macie szczęście” – pomyślał Karolek.

 



“Jak tata odejdzie, to spróbuję tu wejść, mam już plan”.

 



Podziwianie mamy zeszło na dalszy plan. Tu wyjątkowo zdjęcie ze mną. Nie łudźcie się, że będzie ich więcej.



Z tatą zdjęć jest trochę więcej. Ale to nie to, że był bardziej podziwiany. To kwestia moich umiejętności wyłapania odpowiedniego momentu. Sami zobaczcie, że to przecież tężnie są obiektem zainteresowania Karolka.


Przy tężniach zgłębiliśmy tajniki geologii podziwiając różnego typu kamienie. Nie pytajcie, jak nazywa się ten na zdjęciu. Jego strukturę akurat prezentowała babcia.

 



Tata chciał pokazać jak wyglądają ciechocińskie zęby. Ten temat akurat Karolka nie interesował.



Ciechocińskie dziewczyny też okazały się mało atrakcyjne (a kysz!).




A przepraszam. Znalazło się jednak jeszcze jedno zdjęcie ze mną. To w podziękowaniu za to, że na zawołanie wrzucałam dwuzłotówki do przyulicznych maszyn.


Jeśli jeszcze raz mnie tu nie zabierzecie, to dopiero pokażę jak potrafię płakać.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *