Loading...
DzieckoOpinieZabawki

WATER PAINTING DOODLE MAT – CZYLI JAK SPRAWDZIŁA SIĘ U NAS MATA WODNA

Jest to jedna z bardziej trafionych zabawek z tych, które ja osobiście kupiłam Karolkowi. I nie chodzi tu o ten konkretny egzemplarz (choć rzeczywiście ma on swoje zalety), ale w ogóle o matę wodną. Mimo że minęły już niemalże 3 miesiące, Karolek nadal chętnie pokazuje, że chce się nią bawić. Mi też sprawiła dużą frajdę!
Przyznaję, że pierwsze razy były trudne. Karolek nie bardzo wiedział, jak posługiwać się tą zabawką, choć kredkami malował już od kilku miesięcy. Wystarczyło jednak kilka dni z rzędu zaprezentować, jak powstają rysunki.

 


Teraz nasza wspólna zabawa wygląda tak, że najpierw ja coś rysuję, a później Karolek dorysowuje swoje elementy. Głównie są to linie i kółka (mniej lub bardziej zniekształcone). Najbardziej cieszy się jak narysuję samochód lub okulary, Nie mam zdolności artystycznych, ale do maty została dodana książeczka, w której są instrukcje krok po kroku jak rysować różnorodne obrazki, znajdziecie je też na brzegach maty. I dlatego mam frajdę – może w końcu nauczę się rysować! Mata została podzielona na cztery części w różnych kolorach. Tym bardziej powstałe rysunki cieszą oko, zwłaszcza jeśli do ich stworzenia wykorzystamy każdy kolor (przykład kwiatka z głównego zdjęcia). Karolek nigdy nie ukrywa swojej satysfakcji.

 


Równie dużą radość sprawia Karolkowi dopasowywanie piankowych szablonów do ich właściwych miejsc. To właśnie m.in. one sprawiają, że poleciłabym zakup akurat tego rodzaju maty wodnej, na którą ja się zdecydowałam.

 


Szablony z założenia mają służyć do moczenia ich w wodzie i odciskania kształtów na macie. Tej funkcji jednak Karolek jeszcze nie rozpracował. Przyjdzie na to czas. Woli je dopasowywać do otworów. To, gdzie powinien włożyć kółko, opanował już do perfekcji. Z innymi kształtami jeszcze ćwiczy. I idzie mu to o wiele lepiej niż w przypadku popularnych drewnianych układanek. Mam także wrażenie, że dzięki temu nauczył się już, co jest kołem, gwiazdką trójkątem i kwadratem. Szablony okazały się zatem doskonałą pomocą edukacyjną.

 

 

 

 


Zgodnie z powyższym mata ma wiele zalet, ale ma także wady. Po jej eksploatacji porobiły się drobne wodne zacieki, które nie wysychają (widoczne na głównym zdjęciu). Powstałe rysunki wyglądają przez to mniej przejrzyście. Poza tym końcówka pisaka uległa już znacznemu zniszczeniu, co z kolei wpływa na mniejszą wyrazistość rysowanych linii. Wady te nie wpłynęły jednak na wartości edukacyjne maty. Dla Karolka są na pewno bardzo mało istotne. Poza tym wiem, że pisaka wodnego można oddzielnie dokupić.


Mata nie jest droga, więc nie wymagałam też od niej zbyt wiele. Możecie ją na przykład kupić tu za 18,99 PLN. Ja dokonałam zakupu na allegro w wyższej cenie, ale z opcją odbioru osobistego więc ostatecznie wartość maty wyszła podobna.


Swoim postem chce Was mocno zachęcić do zakupu maty wodnej, jeśli nie tej wybranej przeze mnie, to innej. Warto przy zakupie zwrócić uwagę na dodatkowe elementy, np. instrukcje rysowania krok po kroku czy dodatkowe szablony podobne do tych, z których teraz z zapałem korzysta Karolek. Jeśli nasza mata się zniszczy, ja na pewno zdecyduję się na kolejną, być może z bardziej zaawansowanymi opcjami.
Nie kupujcie jednak maty, jeśli nie macie zamiaru bawić się nią z dzieckiem. To byłby bezsensowny zakup.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *