Loading...
Dziecko

TORT, CIASTKA, AUTA – CZYLI 2. URODZINY WG KAROLKA

Na co dzień staram się dbać o kreatywny rozwój dziecka. Nie kupuję mu mnóstwa zabawek dla samej przyjemności. Robi to jednak rodzina. Wiedzą, jak zdobyć względy Karolka. I tak nazbierało mu się mnóstwo aut. Kiedyś policzę z ciekawości, ile ich jest. Tym razem zrobiłam wyjątek. Też się chciałam troszkę przypodobać. A co tam! Raz w roku mogę. Zwłaszcza, że to były 2. urodziny.

Nie przygotowałam tym razem bogatego menu dla gości, jedynie lekkie przekąski. Chciałam, żeby najbardziej zadowolony był jubilat. Jeśli zajrzycie tu, to zobaczycie piękny tort w kształcie boiska z piłką nożną zrobiony z okazji roczku, bardziej pod tatę, bo syn nie przejawiał wtedy zainteresowania jakąś szczególną dziedziną, Teraz natomiast ewidentnie jego pasją jest motoryzacja. Szaleje na punkcie traktorów, koparek, kombajnów. Ale autobusy mają dla niego jakieś szczególne znaczenie, bo nadał im nawet własną nazwę “fukika”. Wybór kształtu tortu nie był więc dla mnie trudny.

 

 

 

Pozostało tylko znaleźć kogoś, kto ten tort zrobi. Moje zdolności w tym zakresie są bardzo ograniczone. Pomogła mi koleżanka Sonia. Zajrzyjcie na jej stronę, i zobaczcie, jakie robi cuda. Zapraszam tu.
Cieszę się, że reakcja Karolka w momencie, kiedy zobaczył tort, była taka, jak przewidywałam. Z radością w głosie wykrzyczał “fukika”.

 

 

Starałam się nauczyć wcześniej przyszłego jubilata, jak zdmuchnąć świeczkę. Udawało mu się to. Ale oczywiście nie w trakcie obchodów swojego święta. Musiałam mu pomóc.

 

 

Z dużym zaangażowaniem podawał mi natomiast talerzyki.

 

 

Poprosiłam także Sonię o zrobienie ciasteczek w kształcie autek. Wyszły równie cudownie jak tort.

 

 

 

Reakcja Karolka na ciasteczka nieco mnie zadziwiła. Poodgryzał im koła. Reszty nie zjadł.

 

Po konsumpcji tortu przyszedł czas na intensywną zabawę z siostrzeńcami. Babcie też nie posiedziały spokojnie. Momentami musiały obserwować jego wyczyny we trzy, łącznie z prababcią, którą kochany prawnuczek zaciągnął na sam koniec pod stół wołając “buda, buda”. Uwielbiam takie momenty zderzenia pokoleń!
Ja za to miałam przez dłuższy czas spokój, i siedziałam spokojnie przy stole. Aż w pewnym momencie dziwnie się poczułam. No bo jak można przez minimum godzinę nie usłyszeć słowa “mama”.

 

Polecam jeszcze raz wypieki Soni. Wprowadziły czar do obchodów 2. urodzin. Na zdjęciach uwieczniła je Magda.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *