Loading...

O mnie

Wróćcie do czasów dzieciństwa. Wyobrażaliście sobie wtedy św. Mikołaja ubranego w czerwony frak, który zakrada się do Waszych domów przez komin i zostawia prezenty pod choinką.
Nie ma św. Mikołaja.
Czasami jest coś pomiędzy św. Mikołajem a tym, kto daje prezent. Niby wiemy, że to nie św. Mikołaj, ale nie wiemy kto.
Czyni to święta niezwykłymi.
Tak samo, jak nie ma św. Mikołaja, nie ma idealnej mamy.
A przecież jako dziewczynka w wyobrażeniach byłam tylko i wyłącznie idealną mamą. Ba, byłam nią nawet we własnych marzeniach podczas ciąży.
Dopiero praktyka uświadomiła mi, że nie istnieje coś takiego jak perfekcyjna matka. Ale jest coś pomiędzy dążeniem do niej, a byciem prostą kobietą, co czyni moje życie i życie mojego dziecka niezwykłym.
Daję mu wszystko, co najlepsze na miarę swoich sił i możliwości. Dla Karolka jestem więc najważniejszą osobą i to mi wystarczy.
I nie zakradam się do niego przez komin (jak św. Mikołaj), lecz przez serce.